wtorek, 6 października 2015

Begin Again

Witam ponownie. Po dłuższej przerwie postanowiłam zrobić małą rewolucję. Usunęłam wszystkie wpisy, które do tej pory pojawiły się na blogu, oprócz pierwszego. Dlaczego to zrobiłam? ponieważ mój początek był bardzo nieudany. Kim jestem i co robię? To już wiecie, a jeśli nie to odsyłam do poprzedniego wpisu.

W tym roku stuknęła mi 20-stka. Jak to strasznie brzmi... Obecnie jestem na etapie wielkiego "NIE WIEM CO ROBIĘ, ALE ŻYJĘ I JEST OK", a tak naprawdę narzekam jak cholera na wiele rzeczy. Narzekam na zimno, bo od zawsze uważałam, że powinnam mieszkać w ciepłych krajach (Z moją białą cerą! Pomysł geniusz). Narzekam na to, że jestem za niska na modeling... nóg sobie nie doczepię, a bardzo bym chciała. Narzekam na polską politykę... na NFZ (ale kto nie narzeka?), na deszcz i wiatr... eh znowu ten klimat. Przede wszystkim narzekam na siebie, a właściwie na swój wygląd. Gdzieś od czasów podstawówki wyglądam tak samo (nawet za wiele nie urosłam... znowu wzrost), jedyne co zmieniało się w moim wyglądzie to długość włosów. I tak sobie hasam codziennie (prawie jak Kuzyn Coś z Rodziny Addamsów), męczę się z tymi włosami (bo nikt mi nie powie, że żywot z metrowymi włosami jest cudowny i sielski) i rozmyślam nad swoim życiem...

Od jakiegoś czasu po głowie chodzą mi bardzo ciekawe plany na wprowadzenie radykalnych zmian w swoim wyglądzie. Ścięcie włosów, zrobienie tatuażu (o dziwo jeszcze nie mam żadnego, a to tylko dlatego, że nadal łudzę się, że wyjdzie mi w fotomodelingu i nie chcę oznaczać swojego ciała, ah naiwna ja...), wymiana garderoby (koniecznie! powoli zaczynam działać), zrobienie kolczyka w kolejnym miejscu (Tragus lub Rook - wiem, szalona ja!), no i w końcu rozpoczęcie prawdziwych, regularnych treningów. Wszystko super, tylko dlaczego tak opornie mi to wszystko idzie? Plany są, nawet bardzo mocno przemyślane, to teraz co? Wystarczy je tak po prostu zrealizować? A co jeśli strach będzie silniejszy ode mnie? Sama nie wiem...


wtorek, 7 kwietnia 2015

Long Hair Ago

Witajcie. Podobno początki zawsze są najtrudniejsze... Więc proszę o wyrozumiałość. Może na początku opowiem coś o blogu, o sobie itp.

Mam na imię Gabriela, znajomi mówią na mnie Buba, czasami Bubson, a w Internecie obecnie można mnie również znaleźć pod pseudonimem Holy Wednesday. Kiedyś pewnie wyjaśnię Wam skąd wzięły się te twory, ale to nie dzisiaj... ;) Ok, jedźmy dalej... Wiek? W tym roku zmiana kodu na 2 z przodu ;( czyli stuknie mi 20. Ah, chciałoby się całe życie być nastolatką... Ukończyłam Liceum Ogólnokształcące i obecnie studiuję bezpieczeństwo wewnętrzne na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Skąd taki kierunek? Zawsze miałam zajawkę na takie klimaty. Wielbiłam (i nadal wielbię) filmy i seriale kryminalne m.in. CSI: Miami czy Kości. Co po studiach? Chciałabym pracować w służbach celnych na lotnisku, w policji kryminalnej lub biurze detektywistycznym, a co będzie to się dopiero okaże.

Zainteresowania? Od kilku lat moją ogromną pasją jest fotomodeling. Będąc w gimnazjum i liceum poświęcałam temu hobby sporo czasu. Niestety teraz przez studia i pracę mam go trochę mniej, dlatego też już tak często nie biorę udziału w sesjach zdjęciowych. Oprócz fotomodelingu mam jeszcze inne zainteresowania, jest to między innymi strzelectwo. W gimnazjum zostałam wysłana na zawody i całkiem przypadkiem (a może jednak nie przypadkiem) zajęłam 3 miejsce w kategorii dziewcząt. Było to dla mnie ogromnym sukcesem, ponieważ bez jakichkolwiek wcześniejszych przygotowań udało mi się pokonać naprawdę sporo dziewczyn, a najśmieszniejsze było to, że większość z nich trenowała strzelanie, a ja nigdy. Po tym dniu zapisałam się na zajęcia na strzelnicy, byłam tam jednym z dwóch osobników płci żeńskiej, to standard, że w takich miejscach większość osób to chłopcy. Szło mi całkiem nieźle, powiedziałabym nawet, że bardzo dobrze (nawet lepiej od większości chłopców ;d )... i takim oto sposobem zajawiłam się na strzelanie.
Jeżeli chodzi o sport, to bardzo lubię: tenis, piłkę nożną i skoki narciarskie. Nie praktykuję żadnego z wymienionych, ale kilka razy zdarzyło mi się pyknąć w tenisa, nic wielkiego. To własnie te dyscypliny najczęściej oglądam w TV, Internecie czy na trybunach.

Może przejdę teraz do bloga. Nie jest to mój pierwszy blog. Dawno, dawno temu prowadziłam bloga, typowa życiówka. Być może jeszcze gdzieś istnieje w sieci, o ile go serwis nie usunął, ale nawet nie pamiętam nazwy. Był też fan blog o Dodzie w czasach jej różowego życia (haha!), nawet miał całkiem, całkiem oglądalność. No, ale bez przesady... Na szczęście do niego pamiętałam login i hasło, więc został usunięty. Później chwilowo były jakieś opowiadania, z życia wzięte, ale strasznie popaprane. Blog pewnie też gdzieś tam istnieje, ale jak się nazywa? Tego nie pamiętam. Kolejny blog, to ten związany z fotomodelingiem. To taki dodatek do mojej strony z portfolio, wrzucam na niego nowości z sesji itp. Tutaj link jeśli ktoś chciałby odwiedzić. I w końcu nadszedł czas, aby założyć kolejnego bloga.

Long Hair Ago. Skąd nazwa? Ano zapewne z powodu moich 110 cm włosów ;)

Zdjęcie przed i po podcięciu końcówek jakieś 2 tygodnie temu ;)
Na tym blogu chciałabym pisać właściwie o wszystkim co wpadnie do mojej pokręconej głowy. Włosy, pasje, hobby, podróże, filmy, moda, generalnie życie. Zobaczymy co z tego wyjdzie, a tymczasem wybaczcie za epopeję jaką tutaj stworzyłam, ale w końcu to pierwszy, zapoznawczy wpis, więc...
Stay tuned.